Sortowanie
Źródło opisu
Katalog centralny
(9)
Forma i typ
Książki
(9)
Literatura faktu, eseje, publicystyka
(3)
Dostępność
dostępne
(9)
Placówka
Wypożyczalnia
(9)
Autor
Smalewski Jan Stanisław (1946- )
(3)
Karłowicz Leon (1926-2002)
(2)
Ciesielski Edward (1922-1962)
(1)
Gruca Barbara
(1)
Grzymski Wiesław
(1)
Höss Rudolf (1900-1947)
(1)
Liblau Charles (1910-1973)
(1)
Marszałek Krystyna (1930-2007)
(1)
Pille Lolita (1982- )
(1)
Rok wydania
2020 - 2026
(1)
2010 - 2019
(5)
2000 - 2009
(1)
Okres powstania dzieła
1901-2000
(3)
1945-1989
(3)
2001-
(1)
Kraj wydania
Polska
(9)
Język
polski
(9)
Przynależność kulturowa
Literatura polska
(2)
Literatura niemiecka
(1)
Literatura żydowska
(1)
Temat
Niemieckie nazistowskie obozy koncentracyjne
(3)
Szendzielarz, Zygmunt (1910-1951)
(3)
Ludobójstwo
(2)
Więźniowie obozów
(2)
Wojna 1939-1945
(2)
Ciesielski, Edward (1922-1962)
(1)
Esesmani
(1)
Höss, Rudolf (1900-1947)
(1)
II wojna światowa (1939-1945)
(1)
Liblau, Charles (1910-1973)
(1)
Podziemie polityczne i zbrojne (1944-1956)
(1)
Procesy polityczne
(1)
Relacje międzyludzkie
(1)
Ruch oporu
(1)
Rymsza, Antoni (1914-1994)
(1)
Ucieczki więźniów
(1)
Więźniowie polityczni
(1)
powieść francuska
(1)
Temat: czas
1901-2000
(3)
1939-1945
(3)
1901-1914
(1)
1914-1918
(1)
1918-1939
(1)
Temat: miejsce
Wołyń (Ukraina)
(2)
Niemcy
(1)
Oświęcim (wojewódtwo małopolskie)
(1)
Polska
(1)
Wilno (Litwa ; okręg)
(1)
Gatunek
Pamiętniki i wspomnienia
(3)
Pamiętniki polskie
(2)
Powieść polska
(1)
Dziedzina i ujęcie
Historia
(3)
9 wyników Filtruj
Książka
W koszyku
Rudolf Hoess, komendant KL Auschwitz-Birkenau, spisał autobiografię namówiony przez prowadzącego śledztwo w sprawie jego zbrodni, sędziego Jana Sehna i psychiatrę Stanisława Batawię.25 maja 1946 r. na lotnisku mokotowskim ląduje samolot z Berlina z wydanym władzom polskim 46-letnim Rudolfem Hoessem, byłym komendantem obozu Auschwitz-Birkenau, odpowiedzialnym za organizację ludobójstwa. Podczas dwumiesięcznego pobytu w więzieniu na Rakowieckiej do celi wpadają strażnicy, byli więźniowie Auschwitz, podtykając mu wytatuowane na przedramieniu numery. Jak później sam przyzna, nie został nigdy pobity.Polska opinia publiczna domaga się szybkiego procesu, w Niemczech wyroki na załogi obozów Belsen i Dachau zapadły pod koniec 1945 r., a przed ekstradycją Hoessa, skazano esesmanów z KL Mauthausen i Neuengamme. W Ministerstwie Sprawiedliwości zapada decyzja, by nie czekać z procesem komendanta na zebranie całego materiału dowodowego wobec zbrodniarzy z Auschwitz-Birkenau, lecz postawić go przed sądem osobno, w pierwszej kolejności.30 lipca 1946 r. Rudolf Hoess zostaje przewieziony do krakowskiego więzienia na Montelupich, w którym na proces oczekuje już 120 jego byłych podkomendnych. 29 września, po raz pierwszy, przesłuchuje go śledczy Jan Sehn. Zgodnie z kpk Hoess może odmówić składania zeznań, jednak wiedza sędziego Sehna na temat obozu robi na nim duże wrażenie, daje się wciągnąć w coraz głębszy dialog. W prowadzonych po niemiecku wielogodzinnych przesłuchaniach oprócz sędziego Sehna i protokolantki Krystyny Szymańskiej uczestniczy sądowy psychiatra Stanisław Batawia, późniejszy twórca polskiej szkoły kryminologii. Śledczy chcą poznać rolę Hoessa w organizacji machiny śmierci, ale interesuje ich również osobista motywacja zbrodniarza.Dla Hoessa kulturalne, stonowane rozmowy z Sehnem są wstrząsem. Po brutalnych doświadczeniach z Brytyjczykami spodziewa się najgorszego, tymczasem jest traktowany w sposób, jakiego dotąd nie uświadczył. Śledczy i protokolantka przynoszą mu śniadania, kiedy jest zmęczony robią przerwy. Gdy Sehn i Batawia proponują, by w celi uzupełniał składane zeznania, zgadza się bez zastrzeżeń. W ten sposób w listopadzie 1946 r. powstają charakterystyki kilkunastu esesmanów - byłych podkomendnych Hoessa z Auschwitz - zawierające wiele przydatnych dla śledztwa informacji. Sędzia ma do przesłuchania wielu esesmanów, nie może poświęcić całego czasu Hoessowi. Z wyprzedzeniem informuje co będzie tematem kolejnego przesłuchania, a on opisuje w celi kwestie dotyczące organizacji masowych mordów, pracy więźniów, obozowych regulaminów i powiązań pomiędzy obozami a urzędami Rzeszy. Na dostarczonej sztabowej mapie skrupulatnie zaznacza umiejscowienie 900 obozów koncentracyjnych w Niemczech i terenach okupowanych.Zaczyna pisać z własnej inicjatywy, tak powstają zeznania dotyczące m.in. organizacji Lebensraum i rang w SS oraz stosowanych w tej organizacji tatuaży. Sehn i Batawia zauważają, że pisanie działa na Hoessa jak swoista terapia, uspokaja się, otwiera, a jego zeznania stają się coraz bardziej spójne. Jest pogodzony że śmiercią, jednak ujawnia przesłuchującym kolejne informacje. Kryminolodzy proponują, by oprócz składanych do protokołu zeznań napisał coś jeszcze, autobiografię.Przesłuchania na Montelupich kończą się 11 stycznia 1947 r. Sporządzone podczas 18 dni spotkań z sędzią Sehnem protokoły liczą 104 strony maszynopisu, ale nawet po ich zakończeniu Hoess nie przestaje pisać. Po kilku tygodniach wręcza Sehnowi 114 dwustronnie zapisanych kartek. Na pierwszej z nich widnieje wykaligrafowany gotykiem tytuł: "Meine Psyche, Werden, Leben Und Erleben" (Moja dusza, rozwój, życie i przeżycia).Hoess opisuje swoje życie: dzieciństwo w cieniu surowego ojca, fanatycznego katolika, porzucenie religii po ujawnieniu przez księdza rodzicom tajemnicy jego spowiedzi. Autorytety odnajduje w armii, do której wstępuje w wieku 14 lat, opisuje służbę na bliskowschodnim froncie pierwszej wojny światowej i pierwsze doświadczenia seksualne w wojskowym szpitalu, powojenną służbę w paramilitarnym korpusie Rossbacha, wyrok sześciu lat więzienia za udział w zabójstwie konfidenta i wstąpienie do NSDAP. Z zapisanych drobnym pismem kartek wyłania się obraz człowieka, który z racji przebytych doświadczeń mógł zrobić wielką karierę w nazistowskiej partii, jednak tym, co najbardziej go pociągało, było sielskie życie na wsi w otoczeniu rodziny i zwierząt, które Hoess od dzieciństwa uwielbiał.Hoess był komendantem Auchwitz do grudnia 1943 r., ale wrócił nadzorować akcję eksterminacji węgierskich Żydów. W willi za drutami obozu stworzył żonie i piątce dzieci namiastkę sielskiego życia, o którym tak marzył.Wkrótce po spisaniu wspomnień 21 lutego 1947 r. Hoess zostaje ponownie przewieziony do Warszawy. Relacjonowany przez światowe media proces rozpoczyna się 11 marca i trwa niespełna trzy tygodnie. 2 kwietnia zapada wyrok - kara śmierci przez powieszenie. Hoess nie uchyla się od odpowiedzialności za popełnione zbrodnie, w końcu zgodnie z regulaminem obozu, jako komendant, ponosi odpowiedzialność za wszystko. 2 kwietnia ogłoszono wyrok - śmierć przez powieszenie. Prezydent Bierut nie skorzysta z prawa łaski.10 kwietnia Hoess spowiada się, składa katolickie wyznanie wiary, pisze ostatni list do żony. Egzekucję wykonano na terenie obozu Auschwitz na na postawionej na tę okoliczność szubienicy 16 kwietnia 1947 r. o godz. 10.08.
1 placówka posiada w zbiorach tę pozycję. Rozwiń informację, by zobaczyć szczegóły.
Wypożyczalnia
Są egzemplarze dostępne do wypożyczenia: sygn. 94(100)"1939/1945" (1 egz.)
Książka
W koszyku
1 placówka posiada w zbiorach tę pozycję. Rozwiń informację, by zobaczyć szczegóły.
Wypożyczalnia
Są egzemplarze dostępne do wypożyczenia: sygn. 94(438) (1 egz.)
Książka
W koszyku
1 placówka posiada w zbiorach tę pozycję. Rozwiń informację, by zobaczyć szczegóły.
Wypożyczalnia
Są egzemplarze dostępne do wypożyczenia: sygn. 821-3 fr. (1 egz.)
Książka
W koszyku
1 placówka posiada w zbiorach tę pozycję. Rozwiń informację, by zobaczyć szczegóły.
Wypożyczalnia
Są egzemplarze dostępne do wypożyczenia: sygn. 94(438) (1 egz.)
Książka
W koszyku
Do widzenia Auschwitz : z Auschwitz uciekł z rtm. Pileckim : wspomnienia z piekła / Edward Ciesielski. - Warszawa ; Kraków : Wydawnictwo Mireki, copyright 2020. - 256, [5] stron, [23] strony tablic : fotografie, portrety, plany ; 21 cm.
Pewnego dnia, było to w marcu 1943 roku, przy­szedł do mnie Tomek (Tomek to Witold Pilecki, który przebywał w KL Auschwitz pod nazwiskiem Tomasza Serefińskiego). Powiedział mi kiedyś, że organi­zacja nasza przeprowadziła już kilka ucieczek z obozu. Dopomogła także w ucieczce czwórki więźniów, którzy wydostali się na wolność samochodem komendanta obozu Hoessa. Kiedy nasi ludzie, więźniowie zatrudnieni w od­dziale politycznym, dowiedzieli się o mającej się odbyć egzekucji członków organizacji — porucznika Stefana Bieleckiego i porucznika Gawrona, obydwaj przy pomocy naszej siatki, działającej w wydziale zatrudnienia, przenie­sieni zostali do komanda "Harmęże" (ferma gospodarcza znajdująca się o parę kilo­metrów od obozu macierzystego, w której pracujący więźniowie mieszkali na miejscu), skąd w przeddzień egzekucji zbiegli. Za ich pośrednictwem Tomek przesłał w głąb kraju meldunki o sytuacji w obozie. Obecnie Tomek wtajemniczył mnie w swoje plany. Powiedział, że on sam przygotowuje się do ucieczki z obo­zu. Zapytał, czy zechciałbym mu pomóc w jej zorganizo­waniu. Wyraziłem natychmiast nie tylko zgodę, ale także chęć towarzyszenia mu w tej ucieczce.Tomek uzasadnił cel ucieczki: a więc przede wszy­stkim chodziło o wyniesienie na wolność materiałów doty­czących zbrodni popełnianych przez hitlerowców w obozie oświęcimskim, a także o wiarygodne poinformowanie o wszystkim opinii publicznej świata. Dalszym naszym zadaniem miała być próba opracowania planu rozbicia obozu przez partyzantów i uwolnienia więźniów przy współudziale podziemnej organizacji obozowej. — Pamię­taj, Edek — tłumaczył Tomek — że nie chodzi o ratowa­nie własnej skóry z tego piekła, ale o cele ogólne.Oświadczyłem, że jestem zdecydowany i że uczynię wszystko, aby cel ten osiągnąć. Czekam więc na rozkazy.I tak zaczęliśmy czynić przygotowania do ucieczki. W kilka dni po tej rozmowie otrzymałem od Tomka buty. Następnie przyniosłem dla niego i dla siebie cywilne marynarki — wiatrówki, czarne damskie spodnie i cywilne koszule. Garderobę tę otrzymałem od członka naszej orga­nizacji, kapo Beklaidungskammer (magazynu odzieżowe­go), Bernarda Swierczyny. Schowałem ją w swojej szafce, w której przechowywana była czysta bielizna, przezna­czona dla więźniów bloku 20. W tydzień potem Tomek przyniósł kieszonkowy zegarek. Ukryłem go także między bielizną. Wreszcie po paru dniach Tomek "zorganizował" dolary w banknotach, ja zaś przygotowałem podręczną ma­łą apteczkę, zawierającą bandaże, jodynę, plastry i inne materiały opatrunkowe.Marian Toliński, pracujący w aptece szpitalnej w blo­ku 28, przyrzekł mi, że dostarczy trzy dawki cyjanku po­tasu. Dlatego trzy, ponieważ Tomek zapowiedział, że z obozu uciekamy we trójkę. Trzeciego towarzysza naszej ucieczki dotychczas nie znałem.[...]20 kwietnia 1943 r. przeprowadziłem z Tomkiem dłuższą rozmowę na temat projektu naszej ucieczki. Był to ostatni tydzień przed świętami Wielkanocy. Ze wzglę­du na to, że Wielki Piątek jest u Niemców dniem wyjąt­kowo uroczystym, postanowiliśmy uciekać w tym właśnie dniu, licząc na zmniejszoną czujność esesmanów. Spora część załogi w okresie świąt była zresztą na urlopie. Ca­łość naszego przedsięwzięcia miała zależeć od tego, kiedy wyjedzie na urlop Arbeitsdienstfuhrer Hessler.Ucieczka miała się odbyć przez obozową piekarnię. Pracował tam już trzeci nasz towarzysz, Jaś. Był oficerem rezerwy, a z zawodu nauczycielem (Jan Redzej, nr 5430, który pod nazwiskiem Jana Retke pra­cował w magazynie żywnościowym). Od kilku tygodni dokonywał gruntownego rozpoznania piekarni.Jaś miał wyjątkową zdolność zjednywania sobie oto­czenia. Zawsze pełen humoru i dowcipu, wyróżniał się tym spośród innych. Już po tygodniu pracy w piekarni zdołał tam zostać przodownikiem zmiany. Według roz­poznania istniała możliwość ucieczki przez piekarnię. Na­leżało dorobić klucz do śruby, do której była przymoco­wana sztaba, przytrzymująca drzwi wejściowe do piekar­ni. W tym celu Jaś sporządził odcisk mutry w chlebie, przyniósł do obozu i przekazał Tomkowi. Na podstawie tego odcisku pewien kolega-ślusarz dorobił klucz.Tomek w tym czasie pracował w paczkami i przebywał w bloku nr 3, Jaś w bloku nr 15, gdzie mieszkali wszyscy więźniowie zatrudnieni w piekarni. Po dorobieniu klucza Jaś zabrał go do piekarni. Sprawdził, czy nadaje się do odkręcenia mutry, a potem schował go w piekarni, w magazynie węgla.
1 placówka posiada w zbiorach tę pozycję. Rozwiń informację, by zobaczyć szczegóły.
Wypożyczalnia
Są egzemplarze dostępne do wypożyczenia: sygn. 94(100)"1939/1945" (1 egz.)
Książka
W koszyku
Pewnego dnia zarządzono koncentrację oddziałów, rzekomo na ćwiczenia. Jego oddział rozlokowano na jakiejś polskiej kolonii, gdzie zaprzyjaźnili się z tamtymi dziewczynami. Po pewnym okresie ćwiczeń zarządzono apel oddziałów, na którym odczytano rozkaz, wymordował rodzinę, u której kwaterował. W szeregach podniósł się krzyk, że mieli walczyć o Ukrainę, a nie mordować bezbronnych. Komendant zgrupowania rozkazał, by wystąpili z szeregu ci, którzy odmawiają wykonania rozkazu. Wystąpiło około 80 osób. Komendant idąc, zastrzelił 5 osób. Aleksander Lubczyński z Woli Ostrowieckiej był w szkole, do której wpędzono wszystkich Polaków, następnie brano po kilka osób i wyprowadzano do pobliskiej stodoły, gdzie uśmiercano je przy pomocy siekier, młotów i innych narzędzi.Wymordowawszy mężczyzn, zamknięte w szkole kobiety postanowiono spalić żywcem. Obłożono gmach słomą i podpalono. Kobiety zaczęły wyskakiwać oknami, lecz ginęły zaraz od strzałów Ukraińców. Młode małżeństwo uciekało przed goniącymi ich Ukraińcami na peryferie miasteczka do znajomej Ukrainki, ich dawnej służącej, do której mieli pełne zaufanie. Byli już w domu owej kobiety, gdy banda ich dopadła. Zginęli oboje zarąbani siekierami wraz ze swym niemowlęciem, niesionym przez ojca na rękach. Dziecko uduszono przy pomocy sznura. Starsza córeczka, licząca wtedy już 5 lat, ocalała. Zanim bandyci dobiegli, Ukrainka zdążyła ukryć dziewczynkę tak, że jej nie odnaleziono. Po pewnym czasie mająca ludzkie serce była służąca przekazała córeczkę Klimków w tajemnicy przed bandytami bratu Klimkowej, przebywającemu wówczas w Hucie Stepańskiej.(fragmenty książki)
1 placówka posiada w zbiorach tę pozycję. Rozwiń informację, by zobaczyć szczegóły.
Wypożyczalnia
Są egzemplarze dostępne do wypożyczenia: sygn. 94(438) (1 egz.)
Książka
W koszyku
Kapo z Auschwitz / Charles Liblau ; wstęp Krystyna Marszałek. - Warszawa ; Kraków : Oficyna Wydawnicza Mireki, copyright 2019. - 197, [3] strony, [14] stron tablic : ilustracja, fotografie ; 21 cm.
Popisy oratorskie kapo Kurta zakończyły się. Teraz kapo Franz, zaopatrzony w pałkę z dębowego drewna, stanął przed więźniami. Znaliśmy dobrze w naszym komandzie nierozłączną parę, Franza i Kurta. Obydwaj byli Niemcami i homoseksualistami, których łączyły intymne więzy. W maltretowaniu więźniów uzupełniali się w sposób doskonały. Franz, w cywilu rzeźnik, potrafił podzielić zwierzę na części i z tego względu miał jakie takie pojęcie o anatomii. W młodości z pasją uprawiał boks, ale pozbawiony talentu nie był w stanie wyjść z amatorszczyzny. Sportowa kariera nie przyniosła mu wyróżnień ani pucharów. O jego związkach z ringiem zaświadczał tylko spłaszczony i zniekształcony okrutnie nos, który nadawał jego okrągłej, sowiej twarzy wyraz szczególny. Wyróżniał się siłą. Jego działania cechowała brutalność. Wzmacniała ona jego pozycję w obozie. W Auschwitz Franz znalazł się za praktykowanie na dużą skalę stręczycielstwa i paserstwa. Ten prymitywny człowiek wykonywał ślepo rozkazy swoich przełożonych, mając za mistrza nie tyle odległego szefa narodu, co tkwiącego u jego boku, swojego własnego, ukochanego"führera". Był nim kapo Kurt, który wpływał na zachowanie Franza i na podejmowane przez niego decyzje. Obydwaj pochodzili z Berlina. Kurt, o twarzy lalkowatej, miał zwyczaj podnosić głowę i mrużyć oczy. Jego twarz charakteryzowały gładkie policzki, prawie pozbawione zarostu i szerokie usta z grubą górną wargą, jakby przeciętą na dwie części. Ci, którzy nie znali dobrze języka niemieckiego, mieli kłopoty ze zrozumieniem go, bowiem seplenił i wypluwał słowa w sposób niewyraźny. [fragment książki]
1 placówka posiada w zbiorach tę pozycję. Rozwiń informację, by zobaczyć szczegóły.
Wypożyczalnia
Są egzemplarze dostępne do wypożyczenia: sygn. 94(100) "1939/1945" (1 egz.)
Brak okładki
Książka
W koszyku
1 placówka posiada w zbiorach tę pozycję. Rozwiń informację, by zobaczyć szczegóły.
Wypożyczalnia
Są egzemplarze dostępne do wypożyczenia: sygn. 94(438).082 (1 egz.)
Książka
W koszyku
Żołnierze " Ĺüupaszki" / Jan Stanisław Smalewski. - Warszawa ; Kraków : Oficyna Wydawnicza Mireki, 2014. - 301, [1] s. ; 21 cm.
Sowieci likwidują Oddziały Niepodległościowe.Rozpoczęło się polowanie na żołnierzy "Ĺüupaszki".
1 placówka posiada w zbiorach tę pozycję. Rozwiń informację, by zobaczyć szczegóły.
Wypożyczalnia
Są egzemplarze dostępne do wypożyczenia: sygn. 94(438) (1 egz.)
Pozycja została dodana do koszyka. Jeśli nie wiesz, do czego służy koszyk, kliknij tutaj, aby poznać szczegóły.
Nie pokazuj tego więcej